środa, 15 marca 2017

#16 "Uratuj mnie" - Anna Bellon

Doświadczenia potrafią nas unosić, wywołać szczęście, euforię.... Niestety, potrafią nas też zniszczyć, pokazać jak mali jesteśmy, jak nie mamy wpływu na zdarzenia losowe. Każdy z nas inaczej reaguje na zło w naszym życiu. Jedni stawiają czoła przeciwnościom, inni zaś budują wokół siebie mur, aby nikt już więcej ich nie zranił.
Tytuł: Uratuj mnie
Autor: Anna Bellon
Wydawnictwo: OMGBooks/Znak
Liczba stron: 300

Książka "Uratuj mnie" trafiła w moje ręce w trakcie akcji Book Tour organizowanej przez Zaczytaną Wiedźmę. Jest to krótka, około trzystustronnicowa historia napisana przez bardzo młodą autorkę. W internecie widnieje jako pierwszy tom serii, lecz z moich źródeł wynika, iż czekamy na wydanie drugiego tomu. 

Na początku powieści poznajemy Maię, nastolatkę, która trzy lata temu straciła starszego brata. Od tamtego czasu odseparowała się od rówieśników, zerwała przyjaźnie, wybudowała wokół siebie mur. Nie chce bowiem już nigdy przywiązać się do kogoś i ponownie cierpieć po utracie. Przez lata separacji otrzymała nawet przydomek szkolnego dziwoląga. Dziewczyna sumiennie buduje, utrzymuje wokół siebie osłonę, a jedyne co przynosi jej ukojenie to muzyka. Jest uzdolnioną wokalistką oraz gra na instrumentach. 

Kyler przeprowadza się raz na dwa lata. Jego ojciec, wykładowca ekonomii, nie zagrzewa miejsca na żadnej uczelni co powoduje ciągłe przemieszczanie się jego, syna oraz żony. Chłopak zmienia szkoły, wszędzie zawiera nowe znajomości po to, aby je tracić przy kolejnych podróżach. Nigdzie nie czuje się jak w domu, jedynie w Nowym Meksyku, przy kuzynie i przy rodzinie od strony matki. Dlaczego więc nie przeniesie się do nich na stałe? Ze strachu, z chęci chronienia matki. Ojciec Kylera bowiem to toksyczny typ, znęcający się nad nim, wyzywający, dręczący. Chłopak nie chce zostawić matki przy takim człowieku samej. 

Po przeprowadzce chłopak wcale nie oczekuje, że to miejsce będzie różnić się od wszystkich pozostałych. Na przerwie jednak słyszy w jednej z sal śpiew dziewczyny przy akompaniamencie gitary. Gdy wchodzi do pomieszczenia, poznaje Maię. I tu się wszystko zaczyna :) Chłopak jest nią oczarowany - jest inteligentna, bystra, błyskotliwa. A i on intryguje dziewczynę, nie lituje się nad nią, nie waży słów. Próbuje ją lepiej poznać i wcale nie zniechęca się, gdy ta go odpycha. Metodą prób i błędów, Kylerowi udaje się powoooli przebijać się przez mur wokół Mai, przedstawia ją swoim znajomym, budzi ją z powrotem do życia. Dzieli z nią pasję do muzyki, mówi o najgorszych momentach swego istnienia oraz wspiera ją w walce z jej demonami. Jest przyjacielem, kochankiem, wsparciem, opoką. Jest wszystkim tym, co dziewczyna mogła sobie wymarzyć w wyśnionym chłopaku. 

To nie jest prosta znajomość ani idylliczny związek. To walka z koszmarami, z przeszłością, która nie chce łatwo dać za wygraną. To ciągłe zapewnienia o uczuciach, o tym że mogą na siebie wzajemnie liczyć. To ciężka praca nad zburzeniem przez lata pielęgnowanego muru, po to aby w pełni wrócić do życia. Piękna historia o młodzieńczej miłości między głównymi bohaterami; przyjaźni lojalnej między The Last Regret; miłości rodzicielskiej, która po wypadku straciła na prawdę nie jedno, lecz dwójkę dzieci. A przede wszystkim historia o pięknym przebudzeniu, powrocie, o budowaniu wszystkiego od nowa.

 

Historia podobała mi się. Czytało się ją bardzo sprawnie. Od początku coś się działo, także nie było momentów zawieszania się, czy aby na pewno czytać dalej - po prostu czytałam. Bardzo podobało mi się przeskakiwanie między narratorami - książka pisana jest w pierwszoosobowej narracji, z tym że raz opowiadała Maia, potem Kyler. Raz się nawet zdarzyło że autorka dopuściła do głosu kuzyna chłopaka - Kaydena :) To był przyjemny zabieg, można było się wczuć w postaci jeszcze bardziej.

Jeżeli chodzi o zakończenie... spodoba się romantykom... :P Ja z natury, kochani moi, jestem cynikiem troszkę. Kwiatki, czekoladki, romantyczne uniesienia to tak nie zawsze dla mnie, dlatego spodziewałam się trochę bardziej wyszukanego zakończenia książki. Niemniej super! Brawo dla Kylera i Mai. Więcej nie powiem! Przeczytacie, zobaczycie! :)

Dziękuję serdecznie Uli za możliwość przeczytania. To było dla mnie ciekawe doświadczenie i przyznam szczerze, że zastanawiam się co też pojawi się w kolejnej części. Tymczasem trzymajcie się ciepło! 

Buziaki

9 komentarzy :

  1. Ostatnio słyszałam o tej książce wiele złego, jednak staram się nie zniechęcać :( Swoją drogą book tour musi być ciekawą sprawą, muszę się kiedyś zapisać... a może sama zorganizuję coś w tym stylu.
    Pozdrawiam cieplutko! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, tak. Book Tour to świetna sprawa, zarówno gdy bierzesz udział jak i gdy w nim uczestniczysz :)) Jeżeli chodzi o "Uratuj mnie", gdyby nie bt, prawdopodobnie nie sięgnęłabym, a tu miła niespodzianka :)

      Usuń
  2. Czytałam Uratuj mnie, rzeczywiście kilka chwil i nie ma książki, bardzo przyjemna ale trzeba do niej podejść z nastawieniem ze to romantyczna historia i wtedy jest jeszcze przyjemniej bo wiesz czego się spodziewać

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio słyszałam o tej książce, takie akcje są genialne. Jest wiele opinii na temat tej książki jednak staram się być dobrego nastawienia.
    Obserwuję !
    Zapraszam : https://diamentoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocenisz, gdy sama się przekonasz :) dziękuję za obserwację, lecę w odwiedziny :)

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że dobrze się bawiłaś z ta ksiązką :)

    OdpowiedzUsuń